6 stycznia 2012

Portale randkowe jako miejsce ludzi otępiałych umysłowo

Kolejny tytuł na pracę magisterską.

Weszłam z ciekawości. Nie żebym szukała. Tak jakoś. I tak se myślę, że to jest jednak paranoja. Dziewczęta udają, że są takie "szalone" dodając "xD", ":P" na końcu nicku. Panowie wstawiając podwójne "s" czy ostre słówka czują się bardziej męsko. NO-JA-PIERDZIELĘ. Ponad 90% osób miało rok urodzenia w nicku, cyferki, bardziej ważne, lub datę śmierci kota. Prawdopodobnie tylko 1% ludzi miało jakieś coś coby mnie zaciekawiło, czy to szalony nick czy to słit focia, czy po prostu twarz taka jakby miła.

Zdjęcia

Zdjęcia profilowe użytkowników w przedziale 18-25 były wykonywane prawdopodobnie przez jedną osobę- fotografa z prawdziwego zdarzenia. ŁaŁ. Większość kolesi miało focie, albo bez koszulki, albo w okularach przeciwsłonecznych. Czyżby chcieli wydać się bardziej tajemniczy? Coś na styl Jamesa Bonda? A zdjęcia z opaloną klatą? No cóż... "Pacz mała ile biorę na klate, takie jak ty chrupam na śniadanie!!" czy "Jestem taki męski, w moich ramionach nic ci nie grozi bejbe". Nic tylko wyciągać telefon i pisać do psiapsiółek że się poznało fajnego Misiaka!

Panie preferowały prześwietlone zdjęcia na tzw. rybkę, oczywiście zaraz po solarce, artystyczne zdjęcia w krzakach i obcisłych wydekoltowanych bluzeczkach. By dodać sobie trochę tajemniczości, tak jak panowie, wkładały zasłaniające pół twarzy okulary przeciwsłoneczne, co się nijak odnosi do celu zakładania takiego konta, na takim portalu. Były też bardzo popularne trzy (?) lata temu zdjęcia (ł)oczu i grzywek. No tak, teraz wszyscy patrzą tylko na osobowość, która i tak jest denna, bo dziś nie ma już ludzi wartościowych (chyba że mówimy o jakichś szejkach czy Billu Gatesie).

Idąc głębiej, wertując kolejne profile, gdzie zdjęć jest udostępnionych więcej, ja, jako naczelny andergrandowy hejter miałam ochotę wypieprzyć komputer przez okno (żal mi było staruszka, a w karcie obok ładował się Bananowy doktor). No cóż, konkluzja jest prosta. Na portalach randkowych mamy bardzo duży odsetek cór Koryntu. To takie pocieszające! Wchodzisz na poważny portal randkowy, bo w realu trudno ci zagadać, szukasz może nie miłości, ale jakiegoś dobrego przyjaciela a znajdujesz siedlisko kurw i romantycznych dresów zapodających teksty o prawdziwym życiu.

Przybyłem, zobaczyłem, przeleciałem

Ambitne, dosadne a przede wszystkim głupie. Opis służy do "zareklamowania się" a nie do pisania osiedlowych mONdrości. Ci starsi czy ci, który dalej się edukują, owszem, mieli coś ciekawego, ale nie było to godne zapamiętania. Jakieś cytaty że dobry den! czy HelloU czy zrób cytrynę z lemoniady, ale również nic coby mnie za serce ujęło.

"Wysoki i poszukujący sensu w życiu wodnik, nie palący"

Poziom zażenowania i facepalmu osiągnął kolejny szczyt. Kolejny ośmiotysięcznik podbity. Dzięki Boże. Gdybym nie bała się bólu i faktu że przeżyję i wszyscy będą pytać "dlaczego to zrobiłaś?", to tak z chęcią strzeliłabym sobie w rozczochraną. Ludzie w dziale "O mnie" w polu "czas wolny" w 90% wpisywali imprezy, sex czy dojenie krów. Normalka. Ale ja, ja jestem taka kurwa ambitna, tak bardzo chciałam podnieść swoje mniemanie o ludziach, tak bardzo chciałam przez chwilę poczuć że są inni, tak bardzo inaczej zjebani jak ja, zjebani w inną stronę. Nie potrafię skomentować faktu że w polu czas wolny jakiś pojeb wpisał "Oglądam Tv". Każdy ogląda Tv, ale żeby nie mieć jakiś zajęć, jakiś ambicji, jakiejś pasji? Żeby sie specjalnie na kurs modelarstwa nie zapisać, tylko po to by wyjść z domu?

"Książę na białym koniu"

Takie były preferencje pań z przedziału wiekowego 18-25. No kto by nie chciał? Która z nas nie marzy o umięśnionym brunecie, stylowo ubranym, ze świetną pracą, samochodem i domkiem letniskowym w Kołobrzegu? I wiadomo... miły, inteligentny, oczytany, znający języki (jes of kors, naturliś ja wol, absolimo), zabawny, dobry w łóżku, niezdradzający, kupujący buty i sukienki...No kto by nie chciał? Hmmm... ale... czy przypadkiem ... tacy... ludzie... nie istnieją? No ja nie wiem, jak masz takiego chłopaka, to super, gratulacje i "Lubię to" na fejsie. Serio. MhM.

Zamykam kartę z portalem randkowym i idę napić się herbaty, bo czy jest sens? Czy jest sens w tym, że tylko się zdenerwuję, że zniszczę sobie nerwy jak mogę na spokojnie napić się herbaty i poczekać na księcia na białym koniu? To nie ma sensu. Ludzi jakich szukam nie znajdę w internecie. Znajdę w bibliotece, na koncercie Dip Parpl czy innego Ret Hod Czili Peperz, znajdę w empiku przy płytach, znajdę w Tesco, znajdę gdzieś, kiedyś.

Ale nie dziś.