25 listopada 2011

Jak nie masz dziewczyny, to jesteś gejem!

Tak ostatnio rozkminiałam tematy o gejach. Znaczy ja w sumie wszystkich mężczyzn przed trzydziestką wkładam do szufladki "gej" bo jak dziewczyny nie ma, tylko z kumplami się zadaje, to z lekka podejrzane jest. Nie wiem, może nie spieszno mu do zalesiania i zaludniania Ziemi, a rodzice naciskają, nalegają, bo przecież jak tak można dziewczyny nie mieć, chcą jeszcze wnuków dożyć. A tak na serio, tom chłopca spotkała co lat ma już 22 a tak jakby nawet pierwszej bazy nie zaliczył.

I tak mnie wzięło, że chłopaków to się szybciej posądza o gejowanie niż dziewczyny o lesbijstwo. Bo na przykład weźmy takiego 27-letniego kolesia. Wiadomo, że się matka, czy ojciec martwi czy jej/jego syn nie jest gejowy. Bo jak na dodatek dziewczyny nie ma, to troszku podejrzane. Bo jest tak, że jak dzieci wkraczają w pewien okres, to się wszyscy wokół pytają o dziewczynę, o chłopaka, o dzieci. A na przykład w przypadku dziewczyn to tak szybko nie jest. Mówi się że chce karierę zrobić, wyrobić sobie pozycję, i dopiero przed trzydziestką są pytania czemu nie ma jeszcze męża, że starzeje się i nikt jej nie będzie chciał, że dzieci nie ma, a w nich ponoć przyszłość.

I raczej w naszym społeczeństwie utarło się tak, że częściej się słyszy i mówi o gejach, niż o lesbijkach. Prawie każdego "kawalera" posądzamy o gejowsko, a dziewczyny to tak jakoś głupio od razu o lesbijstwo posądzić.
Przykład: Dwóch studentów. Mieszkają razem. Zaraz znajdzie się jakiś moherowy żołnierzyk, co powie że oni to geje są! A jak dwie dziewczyny mieszkają razem, to się mówi, że zaradne, że koszty tną, że na lepsze jutro pracują.

Kolejny przykład. Dziewczyna przez dłuższy czas nie ma chłopaka, to się mówi, że chce odpocząć, że chce poszukać odpowiedniego, że sprawdza czy ktoś się nadaje. Ale jak chłopak przez dłuższy czas nie ma dziewczyny i mówi, że na razie nie szuka, to od razu wszyscy wokół podejrzewają, że jest gejem. Choć z drugiej strony jak dziewczyna jest przed trzydziestką, to od razu że starą panną zostanie, że musi być okropna skoro nikt jej nie chce. Kolejny przykład. Dwie bliskie przyjaciółki. Chodzą na piwo, do klubu potańczyć, to jest fajnie. Nawet jak chłopaków nie mają, to się mówi, że maja jeszcze czas itp. A jak jest dwóch bliskich przyjaciół i ciągle tylko na piwo w "męskim gronie" to, to jest podejrzane, a jak żaden dziewczyny nie ma, to już w ogóle jakiś hardkor! Każdy chce, żeby jego dziecko w końcu się ustatkowało, zmądrzało, a jak mija taka magiczna granica, to się wszyscy właśnie o takie rzeczy dopytują.

A tu na przykład 20 lat na karku i jeszcze dziewczyny nie miał. Możliwe, że się nawet nie całował. A jak dziewczyna nie ma chłopaka w wieku 20 lat, to że łatwa nie jest, że nauka się liczy i dobrze, że nie ma, bo po co komu jeszcze jedna młoda matka.

Czemu się więcej rozmawia o gejach? Czemu tak trudno rozmawiać o lesbijkach. No tak. Dzięki filmom porno ukształtowała się myśl, że lesbijki to tylko młode, ładne i zawsze chętne. I, że z tego się wyrasta. A geje są brudni, źli, gwałcą dzieci i są obleśni.

Jeżeli nie masz dziewczyny to jesteś gejem. I nie ma bata. Idź i szukaj. A jeśli nie, to może zaproś jakąś koleżankę na piwo, być może coś wyjdzie z tego, a przynajmniej ojciec nie będzie się martwił o honor rodziny.




4 listopada 2011

Bitwa Warszawska

Nie lubię filmów historycznych, nie lubię filmów biograficznych (chyba że mówimy o gwiazdach Rocka), a szczególnie tych o papieżu, choć był spoko. Nie dość, że widzimy w nich ludzi, których kojarzymy, że "to ten z Klanu co kiedyś ukradł batona", czy "To ta suka co zdradziła Andrzeja" to na dodatek dialogi, fabuła i cała ta otoczka "rodem z Hollywood" przesiąknięta jest polskim smrodkiem. Powoduje to jednego wielkiego hefta miedzy popcornem, colą i komentarzami "ja pierdolę".

Akcja filmu zaczyna się w Warszawie w przedpotopowym klubie Gogo. Śliczna i urocza Natasza Urbańska gra miłą i filigranową tancerkę Olę, która związana jest z polskim Orlando Bloomem czyli Borysem Szycem, który jak się okazuje w filmie jest tylko zwykłym żołnierzem. Sama jakość obrazu w pierwszych scenach i ich charakter jestem skłonna porównać do reklamy "Szpilki, makijaż, wszystko na tip-top, i dzień jest nasz!". Jeden wielki Facepalm. Podczas erotycznego tańca "Janko" oświadcza się, bo wojenka wzywa. Ni to romantyczne, ni wzruszające, to tak jakby zapytał czy robiła dzisiaj kupę. Potem szybki ślub w Las Vegas, czy po prostu na Pradze, i możemy ruszać w Big War Trip. (Wprost z kościoła, bez żadnego macanka czy zaliczenia najważniejszej bazy.) Ale hmmm... na jednego, nic nie znaczącego się żołnierza czeka cały pułk/oddział/jednostka? No tak, główni bohaterowie rozdają karty. Potem standard- Olę ktoś podrywa, a ona wraz z wiernymi koleżankami opija kolesia i cieszy banana na kolejnych "performansach artystycznych".

Mija czas, kilka osób zdążyło wyjść do kibla i wrócić. Szyc został skazany na śmierć, ale jako główny bohater jakoś się wymigał. Ola myśli, że on nie żyje, i idzie do wojska za sanitariuszkę. Jakoś się tam akcja przeplata i toczy jak kulka. Czasem walną niezbyt śmiesznym żartem jak "Takie strzelanie to do dupy" czy "Wódka nie plami munduru i honoru". Przychodzi czas na scenę tytułową, która zajęła z 10-15 minut. Powolne opadanie prochu, kawałków ziemi i martwych ciał żołnierzy, a szczególnie Łukasza Garlickiego (cyt.:"Lubiłam księdza z Brzyduli". To ja się pytam za co? Bo twarzy jakoś przyjemnej nie miał). Walka na śmierć i życie, walka o Polskę, o Warszawę, walka patriotów przeciw socjalistycznym zapędom; giną ludzie, kobiety, dzieci, mężczyźni, niewinne istoty naznaczone są brzemieniem walki o niepodległą Polskę i ciężarem odpowiedzialności za jej losy, cierpią gwałcone kobiety, ale Natasza Urbańska ma zawsze idealną fryzurę, makijaż, a na dodatek jako jedyna przeżywa w okopach. Jak to w filmach, zawsze jest mały Hepi Ęnd. Urbańska słyszy głosy w swojej głowie i znajduje ukochanego na sali szpitalnej. Forever and ever together. Amen.

Smaczku dodały sceny:
a)przed wojskiem jechała "mini orkiestra" zagrzewająca do walki, ale nie wiem czemu słyszałam bębny, a na przyczepie nie było żadnego bębna.
b) Jedyna osoba, która przeżyła walkę w okopach to Urbańska.
c) Ujęcia powoli opadającego prochu rodem z Hollywood
d) Opicie jakiegoś generała szampanem i spirytem
e) Szyc dostał w klejnoty rodowe, ale potem na konia mógł usiąść
f) Nawet na froncie Urbańska ma śnieżnobiały uśmiech
g) Ujęcia nóg koni (komputerowe, bo Photoshopa mieli tylko na kalkulatorze), co się ma nijak do walki
h) Sztuczne wąsy Piłsudskiego i Stalina.

Co do przekazania historii nie mam zastrzeżeń, ale gdyby tak wyciąć cały wątek Urbańskiej... świat byłby zbyt idealny. Hoffman robił kiedyś lepsze filmy ( i dziadzieje na starość).