23 października 2016

Tinder / dead inside

Tak, założyłam Tindera. Jakoś tak z rozpaczy, z nudów czy też z chęci postalkowania kogo trzeba. Tak sobie przewijam w prawo i w lewo, oceniam tych typków na podstawie zdjęć. Widzę, jaki jest mój ulubiony typ (w okularach, ciemne włosy). Dostaję dużo lajków, czasem ktoś napisze. Od końca września spotkałam się już z trzema chłopakami. To więcej niż przez ostatnie 20 lat. Taka jestem szybka randkowiczka (xD). Trochę to śmieszne, trochę przerażające.

Ogólnie wiadomo, w jakim celu powstała ta aplikacja i niestety 90% koleżków też ją tak traktuje. Staram się zachować jakiś poziom, ale wszystko niestety sprowadza się do tego samego. Zaczęły mnie drażnić takie słabe żarty na tle erotycznym. Kojarzyły mi się zawsze z tymi zwyrolami z czaterii, z którymi pisałam jako renatka_26, a tu okazuje się, ze wszyscy tacy są. Broń Boże, nie jestem i nigdy nie byłam pruderyjna. To zawsze ja miałam (i chyba mam) łatkę tej zboczonej ale okazuje się, że w dzisiejszym świecie to za mało. Teraz jak się opowiada o zainteresowaniach to w cenie jest robienie gały, anal, a nie łyżwy i gotowanie.

To przykre. Straciłam nadzieję na to, że poznam kogoś normalnego w prawdziwym świecie, bo na wszystkich patrzę tak, jakbym chciała ich zabić. Kto by podszedł do takiej osoby? To korzystam z takiego gówna. Okazuje się, że wszyscy wartościowi chłopacy zajęci są przez jakieś babsztyle, a mi zostali tylko właśnie zwyrolowie, studenci filozofii i starsi panowie.

Mimo to spotkałam się z paroma chłopakami. Było miło, ale już się więcej do siebie nie odezwaliśmy. Przy tym ostatnim, postanowiłam sobie, że będę mega urocza i słodka, ale jednak zachowam swój smutny dystans. Taka jestem. Czasem. Opłaciło się, bo na koniec uderzyliśmy w ślinę. W KOŃCU one!!!1 Szkoda, że tak krótko i musiałam go prosić 2 razy o powtórkę, ale to było silniejsze ode mnie. Zazwyczaj umiem się powstrzymać i trzymać wszystko w sobie, a potem wyżywać się tutaj, no ale ... hmmm nawet nie wiem jak to nazwać. Nie było to pożądanie. Ten chłopak też mi się jakoś bardzo nie spodobał. Taki starzec w młodym ciele. Jak zaczęliśmy rozmawiać to też nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, ale czułam, że mu się podobam (wiadomo po czym poznałam H3H3H3H3). To pocisnęłam to mocniej. Po prostu chciałam więcej niż uścisku dłoni. Chyba rzeczywiście brakuje mi czułości/bliskości/ciepła drugiej osoby, raczej nie tej erotycznej ale takiej no, normalnej. Mam taki plan spotkać się z tym chłopakiem jeszcze kilka razy, może zaprosić go na film do siebie, żeby się raczej poprzytulać, bo seksu to nie.

Z drugiej zaś strony jest mi głupio, że tak o tym myślę i tak robię. Trochę jakbym była martwa w środku, ale jakbym była to nie chciałabym się przytulać, c'nie? Patrzę tylko na cel jaki osiągnę, nie na to, że mogłabym zranić ewentualne uczucia tego chłopaka. Ale czy on ma jakieś uczucia? Odniosłam wrażenie, że raczej spotyka się ze mną w wiadomym celu. Smutna prawda jest taka, że normalni ludzie już dawno są w związkach i je powoli legalizują, tylko ostały się same wyrzutki. Ale czy wśród tych wyrzutków nie może być kogoś, kto nie jest alkoholikiem, erotomanem, socjopatą, stetryczałym starcem albo kimś z problemami psychicznymi?

A i prawie bym zapomniała.

Siedzimy sobie w kawiarni, śmieję się za swojego żartu. A ten koleś mówi mi, że muszę być bardzo nieszczęśliwa. Czemu, pytam. Śmiejesz się, ale oczy dalej masz smutne.


To przykre, że już nie mam tyle siły by to wszystko trzymać w środku i teraz każdy może to zobaczyć. To przykre być tak nieszczęśliwym będąc tak młodym.