22 lipca 2011

A potem włożył mi rękę pod kiecę

No wiesz, siedziałam sama w barze i podszedł on. Taki, przystojny, seksi, zarost jak doktór House. Gadaliśmy o literaturze, filmach i poezji. W końcu stwierdziliśmy, że tu jest zbyt tłoczno i poszliśmy do parku. Po drodze zahaczyliśmy o Żabkę i kupiliśmy Leśny dzban. Byłam już trochę wstawiona, ale noc była taka piękna! Siedzieliśmy na ławce patrzyliśmy sobie w oczy, a on położył rękę na moim kolanie. Widać śpieszno mu było bardzo, bo zataczał delikatne kółka, a jego palce były coraz wyżej. Bawiłam się troszkę jego włosami, ale w końcu uległam i również zaczęłam go podmacywać. Gdy jego ręka wylądowała pod moją kiecą, zdałam sobie sprawę z tego, że zapomniałam majtek, bo dzisiaj dopiero rano pranie robiłam. Przysunęłam się bliżej, żeby miał wygodniej, ale on uporczywie jak myśliwiec krążył po moim udzie. Zachęciłam go wzrokiem, a on przesunął rękę dalej. Najpierw wyczuł bujne włosy, a potem...

Nikt nie uciekał tak szybko jak on.

Dlaczego nikt nie rozumie, że nawet jako Transwestyta mam prawo do miłości?


? Tak wiem, i mam świadomość faktu, że jestem dziwna.

15 lipca 2011

To już koniec

Tak przynajmniej zapowiadali na plakatach co w oknie kina naszego wisiał. Tak mówili wszyscy na sali, tak mówiłam ja, gdy lat temu kilka kończyłam ze łzami w oczach ostatnią stronę zdając sobie z tego sprawę, że zamyka się pewien rozdział w moim życiu. Tak. Ostatnia strona siódmej części Harrego, tak jak jej koleżanki, w przeciwieństwie do stron z innych tomów zostały przerzucone tylko raz. Jedyny. Nigdy więcej nie powróciłam do przygód małego czarodzieja. A cholera chciałabym.

(Nie wiem czego się spodziewałam, nie przewidywałam reakcji na zakończenie kolejnego etapu w moim życiu. Po prostu poszłam tam. Wiadomo, jak Ąri Potter to trzeba elegancko, lans jakiś mały, szpan. Tom ubrała koszulę, przed wyjściem zapodałam Sweetów w głośnikach i rozważałam żywot swój smutny.)

Klimatyzacja, zapach popcornu, ciche szepty zaraz po włączeniu reklam i świadomość nadchodzącego końca tworzą fantastyczny klimat. Niepowtarzalny. Zaczęło się.
Walka dobra ze złem, miłość, nienawiść i takie tam efekty specjalne. Niby nic, a człowiek bardziej się wyryczał niż na Niewolnicy Isaurze. A może to zdanie sobie sprawy z faktu, że jedyną osobą bez popcornu byłam ja?

(Wbrew obiegowej opinii nie płakałam po Mufasie, a nawet nie wiem kim on jest. Tak, nie oglądałam Króla Lwa i jestem z siebie bardzo dumna. Czekam na oficjalny lincz, szafot i ukamienowanie.)

Koniec? Wiadomo-spektakularny. Powalający. Trochę patetyczny i przesadzony, jednakże z całym swoim sumieniem (co go nie mam) jestem skłonna powiedzieć, że co najmniej epicki. Przynajmniej dla mnie. Być może na ocenę wpływa moje przywiązanie do serii, niespełniona miłość do Harrego i lekkie popłakiwanie na przystanku, ale fakt faktem Harrego już nigdy nie zobaczymy. To już jest koniec. Spektakularny. I warto go zobaczyć.

Albo przynajmniej uczcić pamięć o tak wspaniałej książce.

(Tak wiem, że będziemy napędzać wielką maszynkę jaką jest kapitalizm, ale co poradzić. Piracić nie będę. Przynajmniej Harrego)

5 lipca 2011

Facebook Ssie

Tak sobie chodzę po fejsiku. Nudzi mi się, to oglądam znajomych znajomych. Byłe dziewczyny kolegów, obecnych chłopaków koleżanek i z każdym kolejnym profilem, z każdym kolejnym zdjęciem, z każdym kolejnym komentarzem mam coraz to większą ochotę popełnić małe seppuku, a że takiego "sprzyntu" nie posiadam pozostaje mi skórzany pasek i klamka. Ludzie to debile. Ich intelektualna nędza, dno i pustka, którą skrzętnie chowają po przykrywką "chodzę do biol-chemu" powoli wypływa na takich portalach społecznościowych. Czasami zastanawiam się czy oni w ogóle zdają sobie sprawę z tego, że obcy ludzie czytają ich wypociny i potem się zastanawiają "kurna, skąd oni biorą takie dragi?!" czy "A może to ja jestem jakiś pojebany?". To nie prochy, moi państwo. To życie. Ich smutne życie. Szczęścia życzę.

1. Witek G. "Ale się najebałem"

Statusy typu "Jutro picie!!" czy "Bawimy w Kanciapie!" wręcz wołają o rozwalenie monitora siekierą. Nie trzeba kończyć studiów psychologicznych, by widzieć ich żałosne wołanie o poklask. Ale banda baranów oczywiście da "Lubię to" bo przecież kto nie lubi pić? Oczywiście pod nimi miliony komentarzy "też tam będę! 3mcie się papatki!", "Kuba jak zwykle zarzyga Pawła", "ssij pae", "lubie placki" czy "jacek, nici z seksu ;/ mogę zrobić ci loda", które przez 4 dni będą mi wyskakiwać na głównym, bo jakiś debil dalej offtopuje jak to Anka pokazała cycki. Jeszcze grosze są "rozmowy" pod statusem "Ahh ahh mam okres!" no po prostu kisiel w majtkach! A... i jeszcze głupsze komentarze "przecieka ci", "a ja jestem w ciąży" czy "ja mam dopiero za 2 tyg. haha!". Co kogo kurwa obchodzi czyjś cykl menstruacyjny? Już lepiej, żeby opisywała swój pociąg seksualny w poszczególnych fazach księżyca czy swoje sny! Najlepiej, niech umrze.

2. Anna dodała 348 nowych zdjęć do albumu "Sesyjka"

Jak już oglądnęliśmy tablicę. Czas na fotencje. Czego ja sobie nie robiłam podczas ich oglądania. Bicie, gryzienie, wbijanie widelca w nogę, nacinanie nożem czy zwykłe walenie głową w blat biurka. Szlag mnie jasny trafia jak wchodzę na profil jakiejś osoby i widzę min. 15 albumów w każdym z nich oczywiście 127498 zdjęć. I takie ambitne podpisy: "Z moim misiaczkiem :D:*:*", "Z kaczorkami", "Sesja z Ann" czy "Takie zwykłe, ale zrobione moją zajebistą lustrzanką" które wprost krzyczą: "PATRZCIE, KURWA, JAKA JESTEM WYJEBANA W KOSMOS. GNIJCIE W ROWIE GŁUPKI" Najgorsze są albumy z "tematycznymi" tytułami np. "Niech żyje bal" gdzie na 200 zdjęć, 100 to bohaterka ze swoim "partnerem" w różnych pozach i częściach sali, 50 to te jak tańczą, 20 to zastawa stołowa i to co wpieprzali cała noc, 20 to ujęcia całej klasy a ostatnie 10 to przygotowania do imprezy, czyli właścicielka profilu w maseczce, bez makijażu, jak goli nogi i wąsy, z porannym pryszczem, czy jak jej pies obsikuje buty.

3. Roman wysłał ci zaproszenie do gry "Fashion World"

Nie wchodziłam przez 2 godzinki, a tu OLABOGA! 13 zaproszeń do gry Fashion World, Wampire Wars czy FarmVille. Ale o so chodzi? Czyżbyście tak bardzo mnie lubili? Chcecie, żebym była waszą sąsiadką w "Treżer Ajland"? Aaa... chodzi wam o jakieś pieprzone bonusy, itemki, czy "Ajland kasz". Kiedyś kliknęłam w jedno takie gówno i przez tydzień jakiś bubek, co z nim nie gadałam przez 4 lata pisze mi "wyślij mi red gema". Coooo? Weź spierdalaj gościu. Do gier nic nie mam. Człowiek się może odprężyć jak czeka, aż mu się focie załadują czy jak czyha na nowy status związku swoich sweet przyjaciół.

4. Eugenia zmieniła status związku na "To skomplikowane"

Czwarty raz w tym tygodniu. Siedemnasty w tym miesiącu, a przecież jest środa i dopiero 10. Wszystkie gratulacje całuski i "moje kochanie" pod statusem "w związku" zawsze mam nieodpartą chęć skomentować czymś takim "kto chciał takiego paszteta jak ty?" chociaż sama lepsza nie jestem. Zaś przy wszystkich "Wolnych" powstrzymuje mnie szacunek do samej siebie przed skomentowaniem "i dobrze, już się twój chłopak przekonał jaką jesteś zołzą. Nawet się do burdelu nie nadajesz". Nie przeszkadza mi bycie "w związku", "wdową" czy "wolnym" po prostu zmienianie tego codziennie jest wkurzające.

5. Teodor lubi "Seks w parku" i 54789357 innych stron.

Wchodzisz na profil jakiejś fajnej laski. Lubi fajną muzykę, książki, filmy. Ciekawe co jeszcze. "Pokaż inne strony" powoli najeżdżasz myszką i klikasz. Pasek ładowania wlecze się jak PKP. Co jest kurna? ahhh..."... i 98753458976 więcej". Bez przesady! To leży na pograniczu głupoty i choroby psychicznej. Z tego pierwszego jest bardzo blisko do tego drugiego.


Ludzka głupota ukazuje się w najmniej oczekiwanych momentach. Ale najwięcej jest jej na takich właśnie portalach. Nie lubię ludzi, który codziennie prześcigają się w ilości "Lubię to" czy w ilości komciaków pod fociami z sesji. Gardzę nimi. Ale zawsze dzięki temu wiem, kto gdzie chadza, kto z kim się bawi, i kto z kim aktualnie chodzi. To ważne żeby przetrwać w dzisiejszym świecie. I ważne by móc wykorzystać te informacje w swych niecnych celach.