Urodziłam się głupia i taka już pozostanę

Dodana wersja skrócona dla leniwych, na samym dole.

Wszechobecny savoir-vivre, kamery miejskie czy historia ostatnio odwiedzanych stron mówią wprost, że najszczersza, płynąca prosto z serca nienawiść do świata i ludzi jest tylko dodatkiem do mego niezbyt udanego życia. Frustracja osiąga kolejny szczyt niczym wagonik w Rollercoasterze. A na dodatek smutne myśli po siódmej szklance soku porzeczkowego sprawiają że czuję się co najmniej dziwnie wśród kolorowych ludzi, który osiągają orgazm przy byle gównie, które się mieni i jest fajne w dotyku.

Uważam siebie za inteligentnego, wrażliwego człowieka o duszy błazna, która przejmuje nade mną kontrolę w najważniejszych chwilach mojego nudnego życia. Tym cytatem, bo uwielbiam cytować, rozpoczynam krótką opowieść o mnie, o moich lękach, dolegliwościach, fobiach, snach i smaczkach w postaci kanapki z pomidorem. O siebie i wartość swą walczyć nie umiem, wstydzę się bardzo, boję się jak kto na mnie patrzy. Niby przyjmuję wszystko na klatę, nie ukazuję słabości swej, a potem nocami popłakuję że nikt mnie nie kocha.

Czasami, w chwilach bardzo dobrego humoru i ogólnego samopoczucia lepszego staram się dowartościować siebie i wmawiam sobie ze jestem uber-super-cool-i-fancy, ale rzadko mi to wychodzi. Moje humory, samopoczucie i chęć do życia, co jej nie mam jestem skłonna porównać do Rollercoastera. Raz na górze, raz chuj ci w dupę. (znów cytat klasyka) Przeważnie gdy mam dobry humor jestem w stanie rozmieszać samą siebie. Do łez. Przeważnie. Lubię śpiewać bezsensowne piosenki, co sama wymyślę do nich tekst i melodię. Taka zdolna ze mnie bestia.

Rzadko kiedy patrzę pozytywnie na świat. Rzadko widzę coś pozytywnego, rzadko radość w życiu odnajduję. Przeważnie wymyślam najgorsze scenariusze, by choć raz zaskoczyć samą siebie, ale zawsze reakcja jest taka sama "Aha, ok". Przeważnie uważam, że zawsze mogłam zrobić coś lepiej, że jednak mogłam bardziej się postarać, że mogłam być lepsza. I potem tak chodzę, lekko neurotycznie, trochę zblazowanie, z lekka jak po prochach, ale zawsze z uśmiechem mówiącym wprost "Wiem co twój ojciec robi pod prysznicem" (ponoć tak uśmiechają się tylko pedofile- ale to nie moja opinia).

Próbowałam robić sobie psychoanalizę, enneagram i inne pierdy, ale zawsze sprzeczności mi takie wychodzą, że głowa mała. Ale tak jest jednak w życiu. Zależnie od pogody i ciśnienia, ale głównie to od tego czy było dobre śniadanie zachowuję się jak debil, albo pół-debil. Jednakże po dziesiątym teście enneagramu wyszło mi że jestem 5w4, choć 4w5 też brzmi ok. Z testów Bravo Girl wyszło że moim żywiołem jest powietrze, na randkę powinnam iść z Johnnym Deepem, moim typem chłopaka jest intelektualista, kolorem życia niebieski, a sama ubieram się na luzie, sportowo i za nic mam ogólnie przyjęte zasady i normy moralne, choć nago jeszcze na pole nie wyszłam.

Pe.eS. A jak przyjdzie powiedzieć coś o sobie to nie wiem nawet jak mam na imię

Edit, dla leniwych (bez hasztagów):

muzyka, syndrom sztokholmski, stalking, uroczość, nihilizm, poczucie humoru, mondre cycaty, błędy życiowe, wino, kaktus w dupie, Weltschmerz, marzenia ściętej głowy, cięty humor, ironia, sarkazm, rum, pesymizm, cynizm, bezczelność, grzeczna i grzeszna, głodna i napalona, ser, żarciki, waciki, pomidory, czipsy, ruskie szampany, autobusy i tramwaje, papieroski, samotność, płakanie do podusi, hejty, stanie na moście w nocy, patrzenie w gwiazdy, muzyka, samotność, wiersze dla jebusów.

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy to ma jakiekolwiek znaczenie... ale mi też trafiło się (nie)szczęsne 5w4 na enneagramie ale nie potrafię się doń ustosunkować, bom nieobiektywny.
    Cześć, jestem Nikt, Paweł, a czasem nawet sobą.

    OdpowiedzUsuń

Anonimy dostaję wetknięte w pranie. Tyle smaczku w życiu mi wystarczy.