27 listopada 2014

Jak się czujesz?

Nie czuję się dobrze. Nie czuję się też źle. Tak na prawdę nie czuję się wcale. Nie czuję nic oprócz nacisku na płuca. Nie czuję nic oprócz zimna (jest zimno). I nie wiem czy tęsknię. Coraz częściej czuję się tak jakby ktoś wyciął mi płuca i serce, stanął na mnie i kazał głęboko oddychać. Kazał cieszyć się, napawać się widokiem czegokolwiek. Czasem to uczucie jest tak silne, że przestaję oddychać, tylko by tego nie czuć. Bo to czuję to pustka. Pustka tam gdzie powinno być to co najważniejsze w życiu. Nie mam już serca. Nie potrafię nawet zaczerpnąć powietrza. Nie mam już siły.

Nie mam siły by żyć. Nie mam odwagi by umrzeć.

- A dzięki, dobrze. A co u ciebie?

13 listopada 2014

Miłość i inne pierdy

Zaczęłam się modlić. Trochę. Nie żebym wierzyła jakoś szczególnie czy papieża uszanowała na akademii. Modlę się do świętej Rity - patronki spraw beznadziejnych. Bo jest beznadziejnie. Kto biednemu zabroni żyć życiem sławnych i bogatych? Tak się modlę i liczę, że jebnie mnie odpowiedzą w twarz. Albo mi się ona przyśni. Zaczynam się zastanawiać nad pewnymi rzeczami.

Dlaczego na przykład takie dziunie z osiedla mają swojego Sebę, co go kochają nad życie i co je zabiera na przejażdżki BeeMką do McDonalda"Przecież my jesteśmy już ze sobą 2 tygodnie, co nie? Ale ja czuję, że, Aśka, to jest prawdziwa miłość. Co nie? ". Albo takie pierwsze lepsze mietki, co by nikt nie powiedział, że są spoko. Albo takie skurwysyny na co dzień, co wpierdolą ci za zły szalik, choć to prezent od babci. A ci, wszyscy samotni, nieszczęśliwi i rozgoryczeni życiem, ci, którzy najbardziej potrzebują wsparcia i drugiej osoby, ci, który są w stanie osobie, która ich pokocha, dać wszystko; są sami. Sami jak te poucinane palce. I nie mają nikogo, do kogo mogliby się po pomoc zgłosić. Egzystują z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, tracąc nadzieję na cokolwiek. I nie chodzi o umawianie się, o randkowanie, o całą tę pierdoloną grę. Bo oni...my tego nie chcemy (przynajmniej ja). Nie chodzi też o przygodny seks, chociaż w akcie desperacji się zdarza. Chodzi o to by spać, budzić się koło kogoś, kogo się kocha, kto kocha nas pomimo. Chodzi o to by mieć się do kogo przytulić i czuć się w tych ramionach bezpiecznie. By wiedzieć, że gdy będziemy chorzy, ktoś się nami zaopiekuje. By czuć. By zacząć żyć.

Niestety w wielu przypadkach jest tak,
że zakończyliśmy życie
nawet go nie przeżywszy.