19 września 2014

Ogień

Trochę się spalam od środka. Ogień namiętności wypełnia pustkę mieszając się z tęsknotą do drugiego ciała. Spala mnie również coś innego: ból. Nieprzenikniony. Straszny. Tępy. Ból rozczarowania. Samą sobą. Wpadłam jak kapusta w gówno. A wisienką jest strach. Czego się boję - nie wiem. Czekam na coś się nie wydarzy. Pragnę tego, ale wiem że nic z tego nie będzie. Długo łudziłam się, że będzie dobrze. Nie będzie. Nowy rok akademicki zacznę z jeszcze głębszą depresją, serce wytnę a uczucia wypalę jak to siano na polu.

A potem położę się w wannie z zimną wodą by złagodzić ból i przyzwyczaić się do przeszywającego chłodu, który zostanie już ze mną na zawsze.

Wezmę dodatkowy wf, angielski, pracę, sprzątnie biur po godzinach, chór, taniec, wyłączę muzykę i znów zacznę umierać.

Moim żywiołem jest powietrze. Ogień potrzebuje powietrza.
Chyba ma go za dużo.