Wchodzę na fejsa. Wiadomo. Obczajam fociaszki z imprezy com była (pierwsza i ostatnia). Wiadomo nastrój bardziej wczorajszy niż dzisiejszy, jakieś niewyraźne twarze, że drinki kolorowe wokół nas, i gdzie się podziały tamte prywatki i "gdzie moje fajki, kurwa?". Pozytywnie stawiam komciaki, że git ryje, że jak mię łeb boli i oj tam oj tam. Nagle pacze. Koleżanka z ławy szkolnej lat dziecięcego horroru (podstawówka) wrzuca focie jakiegoś małego bobo, co to widać levelu 1 nie ma jeszcze.
Myśle se : Sister? Najn!
Das ist ihr ein klein Kind!
Si si seniorita! Małe bejbi pochodziło z macicy mojej koleżanki. So sad, but true. Przypominam, iż w tym roku obchodzimy dopiero szalone 18' urodziny, co prowadzi do tego, że jestem przerażona tym co ludzi robią. Ona szczela dzieciakami na prawo i lewo, a ja ŻADNEJ bazy niet. To ja się pytam w jakim kraju my żyjemy? i Czy ja rzeczywiście mam taki krzywy ryj? (O cyckach nie mówię, bo ponoć spoko).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Anonimy dostaję wetknięte w pranie. Tyle smaczku w życiu mi wystarczy.