Ostatnio zastanawiałam się nad tym dlaczego nie mam ochoty na żadną komitywę. I doszło do mnie po ostatniej dramie w kołchozie (i po rozmowie z Loszką), że dla mnie wolność jest wartością nadrzędną i jeśli w jakiś sposób próbuje mi tą wolność odebrać to... życzę mu pochłonięcia przez ognie piekielne. Ta sytuacja z roboty wytłuściła mi bardzo dokładnie, że ja nie tak, że się nie nadaję do komitywy z drugiem człowiekiem ale ja się boję komitywy z drugim człowiekiem bo dla mnie komitywa jest symbolem rezygnacji z samego siebie. Niestety ale złe wzorce ze środowiska jak i z filmów, książek, piosenek skutecznie mnie odstraszają.
Tak patrzę na różne parki w insta świecie to tym bardziej zbiera mi się na rzyg. Weźmy taką Deynn i Majewskiego. Po tej dramie z siostrą się otrzepali ale typiara jest uniżona i uzależniona od typa. Mówi, ze ona by sama biletów na lot nie kupiła bo się boi a Majewski zrobi to lepiej. No kurwa. Serio? On lepiej kupi bilety bo co? Wejdzie na jakąś specjalną stronę? Może pieniędzmi też się nie interesujesz i to on się tym zajmuje, bo ty nie umiesz liczyć. Ja pierdole. Jak bardzo Marita musi być poniżona w tym związku, skoro sama się stawia w hierarchii niżej od niego. Jak bardzo sama sobie uniża. Chyba są równymi ludźmi i traktują się jak równorzędni partnerzy? No nie sądzę. W ogóle popatrzcie na to: Marita sama swoimi zainteresowaniami doszła do jakieś tam sławy i nagle pojawił się Majewski. I już został. I oczywiście dziewczyna nieświadomie (?) sama sobie obniża swoją wartość twierdząc publicznie, że bez niego to nic by w życiu nie osiągnęła. Jaki mi się włącza w takich sytuacjach wkurw to ja nawet nie wiem. A może bez niego byłabyś dalej niż jesteś. A może byś była bliżej. Tego nikt nie wie, ale kurwa przestań mówić, że jemu zawdzięczasz wszystko.
Wiadomo, że taka postawa wynika z durnego polackiego wychowania młodych kobiet, że na miłość i szacunek trzeba sobie zapracować a najlepiej to się całkowicie poświęcić chłopu i dać mu wszystko za kawałek paluszka. Może jacyś mężczyźni też są tak wychowani (nie chcemy przecież generalizować) ale z takim zachowaniem spotkałam się tylko wśród kobiet. I przecież jak chłop się interesuje to bez względu na wszystko trzeba mu się podstawić pod nos i dać wszystko, wszystko żeby w ramach wdzięczności za dobroć był z tobą po wsze czasy. Bo baba bez chłopa to se rady nie da. Baba bez chłopa jest nic nie warta.
dupa jaś.
Wszyscy jesteśmy warci i niestety nasze umiejętności czy zainteresowania negowane przez społeczeństwo sprawiły, że nie wierzymy w siebie. Nie jesteśmy wystarczająco dobrzy by być z kimś czy cokolwiek osiągnąć. Nie dajcie sobie wmówić, że jesteście kurami jak jesteście orłami. Miejcie serce i patrzajcie w serce i sięgajcie tam gdzie wzrok nie sięga.
Jeśli macie świadomość tego, że wasze dzieciństwo lub młodość nie była za wesoła lub macie żal do rodziców o coś to zamiast pakować się w związek licząc na to, że partner będzie lekarstwem na wszystko to po prostu idźcie do psychologa. Nie dlatego, że coś w wami jest nie tak ale dlatego, żeby umieć tworzyć zdrowe relacje. Jak już ktoś trafił na tego bloga (jak do tego doszło nie wiem) i jak jakimś cudem jest na tym etapie posta to niech se teraz otworzy znanego lekarza i umówi się na wizytę do terapeuty lub psychologa. Chodzi o to, że każda kobieta ( i każdy mężczyzna) ale to raczej laski mają tendencje do poświęcania wszystkiego dla związku zasługuje na prawdziwego partnera, gdzie każdy jest równy; gdzie partnerzy wspierają się, kibicują sobie i dodają skrzydeł a nie żerują jeden na drugim. Gdzie każdy jest niezależny(!!!!) ale razem tworzą jedność. Kobiety nie potrzebują Pana i władcy, który im będzie rozkazywał, manipulatora, który wykorzysta czy niedojrzałego typasa, który będzie tylko obciążeniem. Każdy z nas zasługuje na partnera, który uszanuje naszą niezależność, który po prostu będzie. Nie potrzeba nam partnerów, którzy jak stwierdzą, że coś jest głupie to my rezygnujemy - bo na pewno misio ma racje bo jest taki mądry. Nie. Nie jest. Szydzenie z zainteresowań drugiej osoby jest oznaką braku szacunku więc jeśli twój partner twierdzi, że twoje zainteresowania są głupie to pewnie to samo myśli o tobie. Dyskredytuje twoje hobby, a ty się zaczynasz tego wstydzić i rzucasz to i udajesz kogoś kim nie jesteś.
I teraz tak myślę, że boję się, że ktoś mi powie "po co chodzisz na łyżwy? przecież nie umiesz nawet skakać" a ja stwierdzę - no rzeczywiście, idzie mi różnie, może powinnam poszukać czegoś łatwiejszego. Ale myślę sobie tak dalej, że jakby ktoś mi powiedział, że łyżwy są do dupy to by sam skończył z łyżwą w dupie. I takiego nastawienia wam życzę - może niekoniecznie passive-agerssive ale gdzie jasno wyznaczacie granice i pokazujecie, że jesteście pełnowartościowymi osobami, a jeżeli ktoś szydzi z waszych zainteresowań to po prostu typa olewacie. Nie dajcie sobie tez wmówić, że nie jesteście nic warci. Walczcie o swoją wolność o równość w relacjach i o granice.
No i mam nadzieję, że jak spotkam kogoś odpowiedniego i mu powiem, że lubię łyżwy to albo mnie zapyta o mój ulubiony program albo zapyta do jakiej piosenki chciałabym zatańczyć.
ja i mój future stary niekoniecznie na lodzie ale w życiu xD
Pozdro. Trzymajcie się w tym 2020.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Anonimy dostaję wetknięte w pranie. Tyle smaczku w życiu mi wystarczy.