11 września 2013

Postawić Ci namiot?

Prosta sprawa. Takie rzeczy tylko ze mną. Wszyscy w Szwecji, Nowym Jorku i Dublinie. Polaki-Ziemniaki w pracy. Tośmy się wzięli i postawili namiot. Zasada jest jedna: ilość osób w namiocie zalecane przez producenta razy dwa dodać jeden. Wyszło nawet spoko i śmiesznie. Dużo rumu i zupek na sucho, dużo szczania i śpiewania.

Potrzebne:
Namiot
Ludzie (x- zalecana wartość podana przez producenta. 2x+1)
Alkohol
Popita
Zupki Chińskie na sucho
Naładowane telefony z muzyką
Kabanosy
Poduszka
Mapa do najbliższego monopola

Przygotowanie:

1. Znajdź miejscówkę, gdzie spokojnie rozłożysz namiot, w miarę daleko od ludzi (bo za głośno) (ale w miarę blisko by (nie daj boże) iść po pomoc). Jakieś jezioro, las, polana. W ostateczności został ci ogródek u babci. Gdy w końcu ustalicie gdzie balujecie, ustalcie kto ma namiot (najlepiej jakiś chłopak) i ustalcie kto będzie mistrzem ceremonii.

2. Wepchajcie się wszyscy do namiotu. Teraz wyjdźcie i ściągnijcie buty. Znów wejdźcie i usadowicie się wygodnie. O, komuś, kto wszedł pierwszy zachciało się lać? To pewnie z wrażenia. Wyjdźcie wszyscy i znów wejdźcie. Zacznijcie pić. Oj... chyba się coś rozlało. Spokojnie, to tylko sok. Wyjdźcie wszyscy i niech ktoś to powyciera. Nie bluzą, idioto!

3. Czyli jednak palicie ognisko. Picie w pięciu w dwuosobowym namiocie to trochę głupota. Tyz prawda. Nie umiecie rozpalić ogniska, a zrobiło się zimno? Biedaczki. Ubierzcie wszystko co macie i wracajcie do namiotu.

4. Zapuśćcie muzykę, którą słuchaliście w podstawówce (techno, PussycatDolls, Britney Spears, TokioHotel - jednak nie byli tak straszni jak Bieber). Jest wam za ciepło? Tak zorepnijcie namiot i napuśćcie tam ciem i komarów. Jesteście tacy mądrzy.

5. Czyli jednak druga próba rozpalenia ogniska. No dobrze. Macie mokre gałęzie i zapałki, bo szlachta pali drewnem. Stare paragony się spaliły a drewno nie? Oj.

6. Jest druga w nocy, wódka się kończy, a wam jest zimno i zacznie zaraz padać? Szybko złóżcie namiot. Nie jest to takie proste po pijaku, ale powoli i bez paniki. O, błyska się? I zaczyna kropić? ODEJDŹ OD TEGO DRZEWA, SZMATO! Teraz lepij. Czyli co, idziecie na przystanek?

7. Jest trzecia w nocy, pada i wieje, a wy siedzicie w szamańskim kółku czekając na autobus. (lol, było wybrać miejscówkę koło domu, a nie kurwa na wsi, gdzie jest pięć autobusów dziennie). Amatorzy. Następnym razem szarpniecie się na kemping.

8. Przyjechał autobus. Pakujecie się do środka i błagacie kierowcę by włączył ogrzewanie na fula. Błogie ciepło dociera do skostniałych kończyn. Ktoś zgubił portfel. Głupotą jest wracać na łąkę. Zrzuta dla rozrzutnika.

9. Strasznie telepie i chce się rzygać. Po 20 minutach wyjdźcie na świeże powietrze dziękując panu i panu kierowcy. Jeśli mieszkasz na jakimś zadupiu, to okazuje się że bus/pociąg do domu masz za godzinę. Idź i kup sobie frytki w budzie.

10. Po godzinnej jeździe pociągiem i półgodzinnej jeździe autobusem zrzygaj się przed blokiem. To kabanosy i zepsuty sok z biedy. Trzeba przyznać, że impreza była udana. Już nigdy namiotu nie postawię.

3 komentarze:

  1. ooooooo

    hahahah jestem pod wrażeniem, od początku obstawiłam, że x=2, brawo ja!
    czekałam na ten moment rzygania i się doczekałam.
    ja nie mam takich namiotowych przejść, ale założe się, że wyszłoby mi to jeszcze lepiej, bo kompletna amatorka ze mnie..
    Pussycat Dolls! to były czasy :D

    pozdrawiam serdecznie i życzę imprez w cywilizacji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Stawianie namiotów jest najlepsze! :)
    Najlepiej wspominam stary (pewnie 30letni) namiot mojego ojca w którym musiałem spać dwa lata temu ... w nocy po pijaku rozjebałem go doszczętnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post! :) Dobre takie imprezy :P

    OdpowiedzUsuń

Anonimy dostaję wetknięte w pranie. Tyle smaczku w życiu mi wystarczy.