Kurwa.
Listopad minął bezpowrotnie, jako i pieniądze od rodziców na przeżycie. Przejebaliśmy 250 ziko na ogrzewanie na pięć. To był fajny czas, gdy chodziłam po chaupie w samym staniczku. Potem przerzuciłam się na grube swetry i kombinezon narciarski, a do mycia szłam zawinięta w kołdrę (Kołdra nie pyta, kołdra rozumie) ogrzewaną przez pożyczoną suszarkę. Za dnia robiłam za burito, zawijałam się w kocyk i leżałam w łóżeczku wpierdalając pierogi z serem (Nie, nie jestem statystycznym studentem i nie jem zupek chińskich. Z drugiej strony nie jestem studentem prawa, gdzie mama wysyła mi co chwilę kupkę piniendzy, a ja stołuję się w restauracjach. Z trzeciej zaś strony nie prowadzę życia słoja i nie jeżdżę do domu co tydzień, tylko co sześć - możemy wykalkulować, że za 2 tygodnie o tym czasie będę w zaścianku opowiadać tubylcom o urokach tramwajów i wycieczkach niemieckich turystów).
Słucham dużo piosenek i zaczęłam pić kawę. Z rzadka, ale pijam. Dużo też czytam i mimo pogody chodzę na spacery (nie stać mnie na siłkę ale mam na szynkę!). Godzę się z takim życiem i biorę je na klatę. Kupiłam sobie paczkę Michałków, ale nawet ich nie jem. Jem za to dużo ziemniaków i białka, niby niezdrowo, ale mam to w dupie. Przynajmniej tanio i tak pysznie jak w domu, wszak ja prawie ze wsi.
Trochę mi lepiej na serduszku, bo nie mam czasu na myślenie, chyba, że o tym jak wiele rzeczy muszę zdać, zaliczyć, napisać. Niby mikołajki, niby radość i uśmiech na dziecięcych twarzach, niby kolędy i uroczy nastrój, a ja się zastanawiam czy to nie będą moje Last Christmas.
Nie wiem już czy jeszcze tęsknię.
*Hej, lubię jak komentujecie moje guwno. Napiszcie przynajmniej co tam u was.
09.12.2014
Czytam se właśnie horoskop na grudzień zamiast się uczyć. I wszędzie jest napisane, że miłosne niespodzianki w środku miesiąca. Teraz pytanie, czy to jedna wróżka pisze, czy serio tak będzie, bo zimno, a ja nie wiem czy golić nogi. Pzdr.
6 grudnia 2014
27 listopada 2014
Jak się czujesz?
Nie czuję się dobrze. Nie czuję się też źle. Tak na prawdę nie czuję się wcale. Nie czuję nic oprócz nacisku na płuca. Nie czuję nic oprócz zimna (jest zimno). I nie wiem czy tęsknię. Coraz częściej czuję się tak jakby ktoś wyciął mi płuca i serce, stanął na mnie i kazał głęboko oddychać. Kazał cieszyć się, napawać się widokiem czegokolwiek. Czasem to uczucie jest tak silne, że przestaję oddychać, tylko by tego nie czuć. Bo to czuję to pustka. Pustka tam gdzie powinno być to co najważniejsze w życiu. Nie mam już serca. Nie potrafię nawet zaczerpnąć powietrza. Nie mam już siły.
Nie mam siły by żyć. Nie mam odwagi by umrzeć.
- A dzięki, dobrze. A co u ciebie?
Nie mam siły by żyć. Nie mam odwagi by umrzeć.
- A dzięki, dobrze. A co u ciebie?
13 listopada 2014
Miłość i inne pierdy
Zaczęłam się modlić. Trochę. Nie żebym wierzyła jakoś szczególnie czy papieża uszanowała na akademii. Modlę się do świętej Rity - patronki spraw beznadziejnych. Bo jest beznadziejnie. Kto biednemu zabroni żyć życiem sławnych i bogatych? Tak się modlę i liczę, że jebnie mnie odpowiedzą w twarz. Albo mi się ona przyśni. Zaczynam się zastanawiać nad pewnymi rzeczami.
Dlaczego na przykład takie dziunie z osiedla mają swojego Sebę, co go kochają nad życie i co je zabiera na przejażdżki BeeMką do McDonalda"Przecież my jesteśmy już ze sobą 2 tygodnie, co nie? Ale ja czuję, że, Aśka, to jest prawdziwa miłość. Co nie? ". Albo takie pierwsze lepsze mietki, co by nikt nie powiedział, że są spoko. Albo takie skurwysyny na co dzień, co wpierdolą ci za zły szalik, choć to prezent od babci. A ci, wszyscy samotni, nieszczęśliwi i rozgoryczeni życiem, ci, którzy najbardziej potrzebują wsparcia i drugiej osoby, ci, który są w stanie osobie, która ich pokocha, dać wszystko; są sami. Sami jak te poucinane palce. I nie mają nikogo, do kogo mogliby się po pomoc zgłosić. Egzystują z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, tracąc nadzieję na cokolwiek. I nie chodzi o umawianie się, o randkowanie, o całą tę pierdoloną grę. Bo oni...my tego nie chcemy (przynajmniej ja). Nie chodzi też o przygodny seks, chociaż w akcie desperacji się zdarza. Chodzi o to by spać, budzić się koło kogoś, kogo się kocha, kto kocha nas pomimo. Chodzi o to by mieć się do kogo przytulić i czuć się w tych ramionach bezpiecznie. By wiedzieć, że gdy będziemy chorzy, ktoś się nami zaopiekuje. By czuć. By zacząć żyć.
Niestety w wielu przypadkach jest tak,
że zakończyliśmy życie
nawet go nie przeżywszy.
Dlaczego na przykład takie dziunie z osiedla mają swojego Sebę, co go kochają nad życie i co je zabiera na przejażdżki BeeMką do McDonalda"Przecież my jesteśmy już ze sobą 2 tygodnie, co nie? Ale ja czuję, że, Aśka, to jest prawdziwa miłość. Co nie? ". Albo takie pierwsze lepsze mietki, co by nikt nie powiedział, że są spoko. Albo takie skurwysyny na co dzień, co wpierdolą ci za zły szalik, choć to prezent od babci. A ci, wszyscy samotni, nieszczęśliwi i rozgoryczeni życiem, ci, którzy najbardziej potrzebują wsparcia i drugiej osoby, ci, który są w stanie osobie, która ich pokocha, dać wszystko; są sami. Sami jak te poucinane palce. I nie mają nikogo, do kogo mogliby się po pomoc zgłosić. Egzystują z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, tracąc nadzieję na cokolwiek. I nie chodzi o umawianie się, o randkowanie, o całą tę pierdoloną grę. Bo oni...my tego nie chcemy (przynajmniej ja). Nie chodzi też o przygodny seks, chociaż w akcie desperacji się zdarza. Chodzi o to by spać, budzić się koło kogoś, kogo się kocha, kto kocha nas pomimo. Chodzi o to by mieć się do kogo przytulić i czuć się w tych ramionach bezpiecznie. By wiedzieć, że gdy będziemy chorzy, ktoś się nami zaopiekuje. By czuć. By zacząć żyć.
Niestety w wielu przypadkach jest tak,
że zakończyliśmy życie
nawet go nie przeżywszy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)