28 marca 2015

Chcę

Chcę biec przed siebie.
Chcę biec w nocy, w mieście, w lesie.
Chcę biec i krzyczeć.
Chcę biec i płakać.
Chcę mknąć w nieznane.
Chcę poczuć wiatr we włosach.
Chcę smakować słońce.
Chcę jeść lody.
Chcę uprawiać seks na plaży.
Chcę wziąć cię za rękę.
Chcę jechać samochodem.
Chcę lecieć samolotem.
Chcę bawić się w chowanego.
Chcę patrzeć w gwiazdy.
Chcę spać w hamaku.
Chcę kąpać się w morzu.
Chcę palić kościoły.
Chcę być na koncercie.
Chcę umrzeć.
Chcę nie kłamać.
Chcę pokochać.
Chcę uciec.
Chcę zapomnieć.
Chcę ciebie.
Chcę biegać nago po lesie.
Chcę wierzyć.
Chcę być na szczycie.
Chcę patrzeć na miasto nocą.
Chcę coś zmienić.
Chcę.



no weź mnie do tego kościoła. A potem go spal.

7 marca 2015

Czy kiedykolwiek....?

Czy kiedykolwiek zaznam pożądania?
Czy kiedykolwiek uda mi się stąd uciec?
Czy kiedykolwiek poznam człowieka i będę go lubić?
Czy kiedykolwiek będę zaakceptowana?
Czy kiedykolwiek uda mi się coś osiągnąć?
Czy kiedykolwiek kogoś pokocham Z WZAJEMNOŚCIĄ.
Czy kiedykolwiek będę szczęśliwa?
Czy kiedykolwiek zamknę przeszłość?
Czy kiedykolwiek usłyszę dobre słowa od matki?
Czy kiedykolwiek komuś zaufam?
Czy kiedykolwiek nie skłamię?
Czy kiedykolwiek coś mi się uda?
Czy kiedykolwiek będę grać dobrze?
Czy kiedykolwiek kogoś polubię?
Czy kiedykolwiek nie będę samotna?
Czy kiedykolwiek ktoś mnie przytuli?
Czy kiedykolwiek kogoś zabiję?
Czy kiedykolwiek nie poddam się?
Czy kiedykolwiek zajdę daleko?
Czy kiedykolwiek znajdę coś?
Czy kiedykolwiek będę dla kogoś pierwsza?
Czy kiedykolwiek ktoś będzie dla mnie pierwszy?
Czy kiedykolwiek będę ładna?
Czy kiedykolwiek wyjdę z depresji?
Czy kiedykolwiek zacznę żyć?
Czy kiedykolwiek wrócę?
Czy kiedykolwiek pogodzę się z życiem
Czy kiedykolwiek będę miała dzieci?
Czy kiedykolwiek ktoś mnie zaakceptuje?
Czy kiedykolwiek ktoś pójdzie ze mną w ogień?
Czy kiedykolwiek pasmo lamentu się skończy?
Czy kiedykolwiek znajdę "moje" miejsce?
Czy kiedykolwiek cię znajdę?
Czy kiedykolwiek uwierzę w siebie?
Czy kiedykolwiek zniknę?
Czy kiedykolwiek ktoś mnie zrozumie?
Czy kiedykolwiek poddam się leczeniu?
Czy kiedykolwiek będę walczyć do końca?
Czy kiedykolwiek nie będzie gorzej?
Czy kiedykolwiek już cię nie zobaczę?
Czy kiedykolwiek już mi się nie przyśnisz?
Czy kiedykolwiek nie powiem po raz kolejny, że muszę to skończyć?
Czy kiedykolwiek zapomnę?
Czy kiedykolwiek marzec był dobry?

Żaden miesiąc nie był dobry. Zawsze coś się pierdoliło.

15 lutego 2015

Naznaczona

Po-walentynkowy wieczór dobiega końca, a ja pod wpływem tym razem informacji z instagrama (dzień wódki dopiero będzie, więc spox - wyczekujcie rzewnych pościków) zadumałam się (znów) nad swoją egzystencją (marność nad marnościami). Zapodaję właśnie najlepRZy surfrock. Nalewam sobie herbatki z sokiem malinowym, owijam szczelnie kołderką i pochylam się pokornie nad klejącą się klawaturą. Znów.

Moja dobra znajoma zaręczyła się. Wiek podobny, reszta już nie. Ale wiadomo, takie rzeczy się nie liczą. Nie ważne, czy jesteś brzydki, czy gruby, czy głupi, czy inteligentny, czy niski, czy wysoki, czy jesteś hujem, czy szmatą, czy pierwszą lepszą raszplą. Nie ważne czy jesteś Hitlerem a twoim hobby jest masowe zabijanie wszak i on miał dziewczynę. Nie wiem o co mi chodziło w tym akapicie bo poszłam jeść zupę. Ale... aaa! Tak! Ważne, że jest ktoś dla kogo warto się uśmiechać, warto wstać z łóżka i walczyć.

No to... moja znajoma się zaręczyła. Nie, nie jest w ciąży, nie umiera, jej chłopak nie wyjeżdża. Ma lat 20 a jej chłopak 18. Kochają się. I to jest piękne. Chyba. Znaczy się... no jeżu, no wiadomo... bez zazdrości. W sensie gratki, daję dysię i liczę na rewanżyk. Zostaje mi cieszyć się z jej szczęścia, bo na nie zasługuje. Jest wspaniałą osobą, pomocną i w porządku.

No ale jak to jest? (Ulubione pytanie życia, nie tylko po wódce ale i już na trzeźwo)

W sensie... Oj kurwa.

Po prostu nie mam komu zaufać. No kurwa mać. Potrzebuję odrobiny akceptacji i zaufania.