16 marca 2012

Mamisynek

Oto jest Tomek. Ma ponad 30 lat, lubi muzykę klasyczną, kotlety schabowe, pracuje jako nauczyciel i mieszka z mamą. A oto pani Teresa, mama Tomka. Syna kocha nad życie i zrobi wszystko by było mu dobrze. Ale ostatnio coś zaczęło się między nimi psuć. NO dobrze może nie miedzy nimi, ale pani Teresa przeraziła się niezmiernie gdy jej syn oznajmił, że ma dziewczynę!

Totalny szok jaki ogarnął jej stare ciało był porażający. JEJ. KOCHANY. SYNEK. KOCHA. INNĄ. KOBIETĘ?

To NIEMOŻLIWE!

A jednak!
Pomimo 30 lat starań pani Teresy, jej wylanego potu nad pierożkami, jej pociętych palców przy obieraniu warzyw, bo zbilansowana dieta to podstawa jej syn tak beztrosko oznajmia jej, że ma dziewczynę a na dodatek młodszą! Przecież ona nie ma żadnego doświadczenia! Ani w kuchni, ani w życiu! A w łóżku to pewnie dobra jest bo ubiera się jak pannica spod latarni. Bo która kobieta będzie wiedziała jak przyprawić rosołek dla jej Tomeczka? Bo która kobieta będzie wiedziała jak posegregować mu skarpetki? Żadna.
Tylko jego matka.



Co gorsza, Tomek stwierdził, że chce z nią zamieszkać (z dziewczyną). Toż to skaranie boskie! Tak bez ślubu?! Bóg się na was pogniewa! Co ty w niej widzisz człowieku. Nie jest jakaś specjalna, taka chuderlawa, zaraz ja wiatr porwie, a ty musisz mieć porządna dziewczynę. A nie jakieś byle co! Spójrz na córkę Kowalskiej spod 8 ona taka ładna, zadbana, wykształcona! W szkole dzieci uczy matematyki! I w niedzielę zawsze na 11 jest w kościele! A ta twoja?! Bez boga chcecie żyć! Ot co! A Bez Boga ani do proga! Co sobie ludzie o was pomyślą?! Bezbożnicy!

To takie smutne. Jej jedyny syn opuszcza swoją matkę dla innej kobiety!



Tomek jak powiedział, tak zrobił. Zranił matkę niezmiernie. Zamieszkał ze swoją dziewczyną. A pani Teresa, dmuchając i chuchając na synka, by mu się nic nie stało robiła wszystko, by o niej nie zapomniał. Przychodzili z dziewczyną co niedzielę na obiad. Bo domowe jest lepsze niż takie "z restauracji". Przychodzili i rozmawiali o życiu a w szczególności o Bogu. Dlaczego jest on tak ważny w dzisiejszym świecie. Ale dziewczyna Tomka jest agnostyczką. Co wprawiło panią Teresę w osłupienie. Jak To?! To jak wy chcecie żyć?! Tomek zgodnie z dziewczyną odpowiadają, że chcą wziąć ślub cywilny. A gdzie przysięga przed Bogiem? To jest najważniejsze. A jak dziecko wychowacie?! Też bez Boga? Będą się z niego śmiali, że rodzice ślubu nie mają, że bękarta chowają. O dziecku nie myślą na razie.

Najważniejsze jest teraz znalezienie większego mieszkania. Pani Teresa posunęła się do ostateczności i zaproponowała im wspólne mieszkanie. Jest duże, ona cały czas w domu, dziecka może pilnować. Coś o tym dziecku za dużo mówi. Czyżby zmieniła swoje nastawienie do "NIEJ"? Tej która odebrała jej syna? Nie... to był tylko początek niecnego planu pani Teresy. Tomek wrócił do domu, ale wprowadził też ją- Anitę. Na początku było wszystko fajnie. Obiad na stole, rodzinna atmosfera, ciasto na niedzielę. Ale wszystko zaczęło się psuć, kiedy Anita oznajmiała, że do kościoła nie idzie. Jak to nie wierzysz w Boga?! Musisz wierzyć! Wszyscy wierzą! Na nic zdały się tłumaczenia, że Anita nie wierzy i już. Owszem, wychowała się w katolickiej rodzinie, ale nie wierzy w Boga. Koniec. Kropka. Nie pomogły rozmowy z duszpasterzem, głośne wieczorne modły pani Teresy w pokoju czy, coraz częstsze, komentarze na temat Anity.

Sielanka się skończyła. Czas na desant. It's showtime! -powiedziała pani Teresa, przyodziewając moherowy beret i wyruszając na spotkanie kółka różańcowego. Jeszcze się pokłócą z Anitą i tyle będzie z ich wspólnego mieszkania. Ona już o to zadba. I zadbała, nawet za dobrze. Codziennie raczyła Anitę jakimś komentarzem dotyczącym jej ubioru (że za krótka kurtka, że za duży dekolt), sylwetki (że za chuda, za małe cycki "No jak ty dziecko tym wykarmisz!"), sposobu życia("Bez boga ani do proga!" czy "Jak to mięsa nie jesz? Musisz jeść, bo szkapa jesteś") i jej licznych znajomych ("Co to był za chłopak, A Tomek go zna?"). Anita żaliła się na mamę Tomka, a ten tłumaczył, że ona się po prostu o nią martwi. Na domiar złego Anita straciła pracę i musiała cały dzień siedzieć w domu. Teraz zaczęła się ostra jazda bez trzymanki. Że leń z niej, że nie umie gotować, że Tomka zniszczy i tylko czeka aż ona umrze, żeby dom sprzedać i wyjechać. Anita płacze, a pani Terasa że mazgaj z niej. Anita w chwili słabości wygarnęła jej co o niej myśli. Starą aż przytkało, a potem bez pospiechu kazała się jej wynosić. Zadzwoniła do Tomka i opowiedziała mu, o Anicie. Tomek wrócił z pracy. Zaczęli się wszyscy kłócić.

A czyją stronę objął Tomek? MATKI. Czego by jego matka nie powiedziała to ona ma rację. Tomek usłyszał o znajomym Anity, że pijak i był u niej kilka razy i pewnie Anita go zdradza, na nic się zdały tłumaczenia, że ten chłopak to jej kuzyn. To był jej kochanek i basta. Tak mówi pani Teresa-Tak ma być. Anita z płaczem wyprowadziła się od nich. Życie pani Teresy i Tomka wróciło do normy. Tomek przeprosił Anitę, za matkę ale stwierdził, że kocha ją i nie może jej zostawić, bo to jego matka. Pani Teresa dalej gotuje obiadki Tomkowi, pierze jego skarpetki i usilnie próbuje zeswatać go z córką Kowalskiej.



Czy Anita czekać będzie na Tomka, aż "jej" teściowa umrze?
Nie wiem, ale Tomek nigdy nie będzie szczęśliwy, chyba że z córką Kowalskiej spod 8. Bo ona co niedzielę do kościoła chodzi. I też uczy dzieci. Ach... zapomniałabym że jest straszną feministką i Tomkiem gardzi, tak samo jak jego matką.

3 komentarze:

  1. Koleżanka z komnaty tajemnic :D16 marca 2012 18:35

    Kogoś mi ten Tomek przypomina. Tylko, że tamten chodzi w rurkach i ma troszke mniej lat. Czyżby Harcerz najadł sie musztardy ? Tak mu sie dowcip wyostrzył, że hio hio. Ale z tego co donoszą moje zaufane źródła, Nocny Harcerz woli od musztardy sos czosnkowy i majonez. Moi informatorzy nie kłamią !

    OdpowiedzUsuń
  2. musztarda to jest po obiedzie, jak kolega z osiedla zrobi ci dziecko. BTW. ja nie wiem czy twoi informatorzy skończyli przedszkole, ale to są prawdy (ws. majonezu) najprawdziwsze. Tzn. Prawa niepodważalne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakbym czytala o moim bylym mezu, on tez pozostal z mamusia :) Na to nie ma lekarstwa. Zal tych chloptasi ale dziewczyny nie ludzcie sie uciekajcie jak tylko zauwazycie symptomy mamisynstwa, taki zwiazek matki z synem potrafi zniszczyc mloda kobietke.

    OdpowiedzUsuń

Anonimy dostaję wetknięte w pranie. Tyle smaczku w życiu mi wystarczy.